Wodorowanie silnika reklamuje się szeroko: godzina, dwie stówy, bez rozbierania czegokolwiek, a silnik ma odzyskać moc i przestać dymić. Przy orzeszkowaniu, które kosztuje kilka razy więcej i zajmuje cały dzień, porównanie wygląda na pierwszy rzut oka miażdżąco.
Dlatego pytanie „czy wodorowanie usunie nagar z zaworów" wraca u nas w słuchawce regularnie.
Odpowiedź wymaga rozróżnienia, którego w reklamach nie ma: nagar w silniku nie jest jedną rzeczą, a wodorowanie działa w zupełnie innym miejscu niż to, które boli w silnikach z wtryskiem bezpośrednim. Poniżej rozkładamy to na czynniki - bez wyśmiewania metody i bez udawania, że robi coś, czego nie robi.
Od razu zaznaczamy: nie świadczymy tej usługi, więc nie mamy interesu w jej chwaleniu ani w jej pogrążaniu.
Na czym to polega
Generator podłączony do gniazda zasilania rozkłada wodę na wodór i tlen w procesie elektrolizy. Powstałą mieszankę podaje się do układu dolotowego pracującego silnika, zwykle przez wąż wpięty w miejsce filtra powietrza albo w króciec dolotowy.
Silnik zasysa gaz razem z powietrzem. Wodór spala się szybciej i w wyższej temperaturze niż benzyna, a założenie jest takie, że podniesiona temperatura spalania wypala miękkie osady zgromadzone w komorze spalania, na denku tłoka i na zaworach wydechowych.
Zabieg trwa zwykle od 30 do 90 minut, w zależności od pojemności silnika. Kosztuje 200-500 zł.
To jest cała mechanika. I już z niej wynika najważniejszy wniosek, do którego zaraz przejdziemy.
Gdzie ta metoda ma sens
Nie ma powodu, żeby odmawiać jej wszystkiego. Wodorowanie może realnie pomóc tam, gdzie jednocześnie występuje wysoka temperatura i przepływ spalin:
Komora spalania i denka tłoków. To tutaj wodór faktycznie się spala. Miękkie, świeże osady mogą się w tych warunkach dopalić.
Zawory wydechowe. Przepływają przez nie gorące spaliny, więc warunki do wypalania osadu są tam z natury dobre.
Lekkie zabrudzenia przepustnicy i wierzchnia warstwa osadu w dolocie - w ograniczonym zakresie.
Silniki po dłuższym postoju albo z jazdy wyłącznie miejskiej, gdzie osad jest jeszcze świeży i miękki, a nie spieczony przez lata.
Innymi słowy: im bliżej płomienia i im młodszy osad, tym większa szansa na efekt.
Gdzie nie ma szans - i dlaczego
Tu dochodzimy do sedna, bo problem, z którym ludzie przyjeżdżają do warsztatu, siedzi dokładnie po drugiej stronie zaworu.
Zawór ssący nie jest miejscem spalania
W silniku z wtryskiem bezpośrednim - TSI, TFSI, FSI, GDI, T-GDI, EcoBoost, THP, DIG-T - nagar odkłada się na tylnej stronie grzybka zaworu ssącego i w kanale dolotowym. Paliwo trafia tam prosto do komory spalania i nie omywa już zaworów, więc nic ich nie czyści. Mechanizm rozłożyliśmy w tekście o wtrysku bezpośrednim a nagarze.
I teraz kluczowa rzecz: w kanale dolotowym nie zachodzi spalanie. Płomień jest po drugiej stronie zaworu, w cylindrze. Mieszanka wodoru przechodzi przez kanał jako zimny gaz, spala się dopiero w komorze i wychodzi wydechem.
Osad na tylnej stronie zaworu nie ma jak zostać wypalony, bo nigdy nie znajduje się w płomieniu.
Czas kontaktu liczony w milisekundach
Nawet gdyby przyjąć, że wodór działa jakoś na osad po drodze, to kontakt trwa ułamek sekundy - tyle, ile zajmuje przepływ ładunku przez kanał. Wypalanie spieczonego węgla wymagałoby minut w wysokiej temperaturze, a nie milisekund w temperaturze dolotu.
Nagar na zaworach ssących to nie jest miękki osad
To nie warstewka sadzy, którą da się dopalić. To spolimeryzowana, spieczona skorupa z mgły olejowej i produktów spalania, poddawana temperaturze przez dziesiątki tysięcy kilometrów. Struktura bliższa koksowi niż zabrudzeniu. Szerzej: nagar w silniku - kompendium.
Żeby ją usunąć, potrzebne jest działanie mechaniczne - coś, co w nią uderzy. Gaz tego nie zrobi.
Co mówią dowody
Uczciwie: twardych, niezależnych badań potwierdzających skuteczność wodorowania w usuwaniu nagaru z zaworów ssących nie znamy. To, co dostępne, to głównie materiały producentów urządzeń, relacje warsztatów świadczących usługę i pojedyncze opinie kierowców.
Problem z tymi relacjami jest metodologiczny: efekt bardzo trudno zweryfikować. Po zabiegu nikt nie rozbiera silnika, żeby sprawdzić, co się zmieniło. Ocena opiera się na wrażeniach z jazdy, a te bywają mylące - świeżo skasowane adaptacje sterownika same w sobie potrafią przez kilkaset kilometrów dawać wrażenie lepszej pracy silnika.
I to jest powód, dla którego my tej usługi nie robimy: nie umiemy pokazać jej efektu na zdjęciu. Przy orzeszkowaniu robimy zdjęcia endoskopem przed i po - albo kanał jest czysty, albo nie ma o czym rozmawiać.
Porównanie z orzeszkowaniem
| Wodorowanie | Orzeszkowanie | |
|---|---|---|
| Sposób działania | termiczny, przez spalanie | mechaniczny, granulatem |
| Demontaż | brak | zdejmowany kolektor dolotowy |
| Czas | 30-90 minut | 3-7 godzin |
| Koszt | 200-500 zł | od 900 zł |
| Komora spalania, tłoki | częściowo | nie dotyczy |
| Zawory wydechowe | częściowo | nie dotyczy |
| Zawory ssące (wtrysk bezpośredni) | brak podstaw | tak, do metalu |
| Kanały dolotowe, kolektor | znikomo | tak |
| Dowód efektu | brak, ocena „na czucie" | zdjęcia przed i po każdego cylindra |
To nie są konkurencyjne usługi, tylko narzędzia do różnych zadań. Problem zaczyna się wtedy, gdy ktoś kupuje wodorowanie z myślą o pogrubionym wierszu.
Czy wodorowanie może zaszkodzić
Przy poprawnie przeprowadzonym zabiegu ryzyko jest niewielkie, ale warto znać trzy rzeczy:
Oderwany fragment osadu. Jeśli w komorze spalania odspoi się kawałek nagaru, ale się nie dopali, może trafić do układu wydechowego i obciążyć katalizator albo filtr cząstek stałych. To ten sam mechanizm, o którym piszemy przy preparatach chemicznych.
Zbyt duża ilość gazu. Wodór ma szeroki zakres palności i wysoką prędkość spalania. Podawanie go w nadmiarze do pracującego silnika to teoretyczne ryzyko spalania stukowego. Przy urządzeniach o niewielkiej wydajności, jakie stosuje się w warsztatach, ilość gazu jest jednak na tyle mała, że w praktyce problem zgłaszany jest rzadko.
Fałszywe poczucie załatwionej sprawy. Najczęstsza szkoda i najmniej dramatyczna. Kierowca wydaje 300 zł, przez kilka tygodni ma wrażenie poprawy, a zarośnięty dolot dalej pracuje na jego niekorzyść - w spalaniu, w mocy i w obciążeniu katalizatora.
Kiedy wodorowanie ma sens, a kiedy nie
Może mieć sens, jeśli:
- masz silnik z wtryskiem pośrednim (MPI) - tam zawory ssące i tak są myte paliwem, a osady w komorze spalania to główny problem
- chodzi o lekkie osady w komorze spalania przy stosunkowo niskim przebiegu
- traktujesz to jako uzupełnienie, a nie zamiennik czyszczenia dolotu
Nie ma sensu, jeśli:
- masz wtrysk bezpośredni i objawy zarośniętego dolotu - szarpanie na zimno, wzrost spalania, wypadanie zapłonów
- przebieg przekracza 100 tys. km, a dolot nigdy nie był czyszczony
- ktoś sprzedaje Ci to jako alternatywę dla orzeszkowania - to dwie różne rzeczy
Jak sprawdzić, do której grupy należysz: 5 objawów, że dolot woła o czyszczenie.
Jak sprawdzić, czy w Twoim aucie to zadziała
Zanim wydasz pieniądze na którąkolwiek metodę, warto wiedzieć, co masz w kanałach. To kwestia kilkunastu minut.
Inspekcja endoskopem jest u nas bezpłatna. Zaglądamy kamerą do kanału dolotowego i widzisz stan zaworów na ekranie. Jeśli kanały są czyste, powiemy to wprost i nie weźmiemy złotówki - a Ty przynajmniej będziesz wiedział, że problemu nie ma tam, gdzie go szukasz.
Jeśli zaś na zaworach siedzi spieczona skorupa, zobaczysz na własne oczy, dlaczego żaden gaz jej stamtąd nie zdejmie.
Najczęstsze pytania
Czy wodorowanie usunie nagar z zaworów ssących? W silniku z wtryskiem bezpośrednim nie ma ku temu podstaw - w kanale dolotowym nie zachodzi spalanie, a osad na tylnej stronie zaworu nigdy nie trafia w płomień. Jedyną skuteczną metodą pozostaje czyszczenie mechaniczne.
Ludzie piszą, że po wodorowaniu auto jedzie lepiej. Kłamią? Niekoniecznie. Część poprawy może wynikać z dopalenia miękkich osadów w komorze spalania, część z wyzerowania adaptacji sterownika po zabiegu. Problem w tym, że nie da się tego oddzielić bez zajrzenia do środka.
Czy warto zrobić wodorowanie przed orzeszkowaniem? Nie ma takiej potrzeby i nie przyspieszy to naszej pracy. Granulat i tak zdejmie osad.
Robicie wodorowanie? Nie. Zajmujemy się wyłącznie mechanicznym czyszczeniem układów dolotowych. Nie chcemy sprzedawać usługi, której efektu nie umiemy pokazać na zdjęciu.
To co w takim razie działa na nagar w komorze spalania? Tam akurat chemia bywa skuteczna, bo paliwo i dodatki do niego docierają w to miejsce. Rozpisaliśmy to w tekście o preparatach do czyszczenia nagaru.
Ile kosztuje orzeszkowanie w porównaniu z wodorowaniem? Od 900 zł, czyli 2-4 razy więcej. Ale to jedyna metoda z udokumentowanym efektem na zaworach ssących - pełne widełki w cenniku.
Zastanawiasz się, czy w Twoim aucie wystarczy tania metoda, czy potrzebne jest czyszczenie mechaniczne? Zadzwoń pod 723 873 974 albo napisz do nas - podaj markę, model, silnik i przebieg.
Umówimy Cię na bezpłatną inspekcję endoskopem. Zobaczysz stan swoich kanałów na ekranie i dopiero wtedy zdecydujesz, na co wydać pieniądze. A jeśli okaże się, że nagaru nie ma - powiemy to wprost i nie weźmiemy złotówki.